Wzgórze Mewisa

ziolek
PRZYJACIEL
Posty: 1905
Rejestracja: 14 maja 2006, 17:32
Lokalizacja: Piła
Polubiono: 5 razy
Kontakt:

Post autor: ziolek »

ziolek pisze:Słuszna uwaga. Tak właśnie przypuszczałem, ale z braku nazwy tej asfaltowej drogi dla uproszczenia podałem ulicę Krzywą.
Dziś potwierdziły się moje przypuszczenia. Strumyk w okolicy Krzywej zawierał wodę, natomiast przecinający Kotuńską Drogę był suchy. Nie znam się na hydrologii i nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie coż się z nim dzieje, że na pewnymn odcinku staję się suchy. Czuję, że bez dogłębnej penetracji lasu się nie obędzie. ;)
Awatar użytkownika
SA108
REDAKTOR
Posty: 1814
Rejestracja: 21 kwie 2005, 19:45
Lokalizacja: Piła
Polubił: 5 razy
Polubiono: 85 razy

Post autor: SA108 »

Dzisiaj wraz z Aragornem też pokręciłem się po tej okolicy (te dwa doły także zauważyliśmy). Po grobie i półce raczej nie ma śladu. Zwiedziliśmy resztki internatu. Oprócz "głównej" pozostałości (jak już pisałem zapewne fragment schodów) w pobliżu jest sporo betonowych i ceglanych fragmentów. Znacznie większe fundamenty znajdują się w dalszej części wzgórza, za ul. Reymonta. Są tam pozostałości zapewne domów stojących przed 1945 r. w tym miejscu oraz dwa fundamenty wyglądające jak podstawy kominów.
drstein
PRZYJACIEL
Posty: 269
Rejestracja: 30 kwie 2006, 20:45
Lokalizacja: Piła - Górne

Post autor: drstein »

ziolek pisze:
ziolek pisze:Słuszna uwaga. Tak właśnie przypuszczałem, ale z braku nazwy tej asfaltowej drogi dla uproszczenia podałem ulicę Krzywą.
Dziś potwierdziły się moje przypuszczenia. Strumyk w okolicy Krzywej zawierał wodę, natomiast przecinający Kotuńską Drogę był suchy. Nie znam się na hydrologii i nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie cóż się z nim dzieje, że na pewnym odcinku staję się suchy. Czuję, że bez dogłębnej penetracji lasu się nie obędzie. ;)
Myślę, że jest kilka przyczyn zaniku wody w strumieniu. W okolicach linii kolejowej Piła - Wałcz często wylewał na okoliczne łąki. Poza tym jego koryto od wielu lat jest mocno zaniedbane. Słaby prąd nie ma siły przebić się przez coraz większe ilości chwastów. Dość dawno nie byłem nad strumieniem i też myślę, że trzeba by to zbadać.

Ps. Przydałby się chyba nowy wątek nt. strumienia, bo nasze rozważania mają raczej luźny związek ze Wzgórzem Mewisa :)
ziolek
PRZYJACIEL
Posty: 1905
Rejestracja: 14 maja 2006, 17:32
Lokalizacja: Piła
Polubiono: 5 razy
Kontakt:

Post autor: ziolek »

Możliwe, iż to jest przyczyną wysychania jeziora Karasiowego. Ok. Już tutaj zamilknę co do niego. :wink:
Kreska
PRZYJACIEL
Posty: 105
Rejestracja: 09 lis 2006, 22:57
Lokalizacja: zagranica

Post autor: Kreska »

Obiecalam, ze dam znac jak dowiem sie cokolwiek wiecej o grobie na zboczu Wzgorza Mewisa. Brat mojej kolezanki, pan ok. 60 lat, nie pamieta nazwiska, ale pamieta, ze zawieralo "von". Mowilo sie po wojnie, ze jest tam pochowany ktos z rodziny wlascicieli okolicznej fabryki, wiec pewnie cegielni.

Pozdrawiam.
Awatar użytkownika
obserwator
Posty: 320
Rejestracja: 16 sty 2006, 07:51
Lokalizacja: Wielkopolska
Polubiono: 1 raz
Kontakt:

wzgórze Mewisa

Post autor: obserwator »

Witaj Kresko! Przy okazji jeszcze raz pooglądałem te schodki od ul. Ceglanej. Na fotce na pierwszym planie widać te mniejsze i starsze. W oddali są te wyższe i współczesne (naprzeciw ul. Buczka). Blisko tych pierwszych, niskich jest nadal takie "plato" - dość równy teren stanowiący swego rodzaju półkę. Dziś nie ma tam oczywiście nic prócz liści :wink:
Tak na marginesie - temu "von..." trafiło się dość ładne miejsce na wieczny odpoczynek. Współczesne cmentarze wyglądają jak masówka i mało mają wspólnego z wieczną zadumą...

Awatar użytkownika
BOGDAN
PRZYJACIEL
Posty: 1001
Rejestracja: 11 lut 2006, 22:25
Lokalizacja: Piła - Staszyce
Polubiono: 4 razy

Post autor: BOGDAN »

Kreska pisze:Obiecalam, ze dam znac jak dowiem sie cokolwiek wiecej o grobie na zboczu Wzgorza Mewisa. Brat mojej kolezanki, pan ok. 60 lat, nie pamieta nazwiska, ale pamieta, ze zawieralo "von". Mowilo sie po wojnie, ze jest tam pochowany ktos z rodziny wlascicieli okolicznej fabryki, wiec pewnie cegielni..
W rejonie ul. Ceglanej istniały kiedyś dwie cegielnie. Właścicielami ich byli:
1. BRANDT,
2. HERTEL.
Żaden z nich nie używał przedrostka - von.

Ów "nagrobek" musiał dotyczyć kogoś całkiem innego. Na pewno nie był to ktoś znaczny, gdyż nie został ów "obiekt" wzmiankowany w żadnym ze znanych mi opracowaniach niemieckich. Chociażby w książce - Richard Havemann - Die Kreisstadt Schneidemühl. Ein Führer durch Schneidemühl und Umgebung - Schneidemühl 1914.

Pozdrawiam
Kreska
PRZYJACIEL
Posty: 105
Rejestracja: 09 lis 2006, 22:57
Lokalizacja: zagranica

Post autor: Kreska »

Witaj Obserwatorze!
Jak milo, ze to miejsce i schodki pozostaly w miare niezmienione. A "von..." ma doskonala lokalizacje, tyle, ze troche straszyl dzieci :).
Jestem wdzieczna za wszelkie fotki ubarwiajace posty. Zbieram je skrupulatnie. Na rok 2007 zredagowalam juz kalendarz na moj wlasny uzytek. Sklada sie z najpiekniejszych obiektow architektury przedwojennej Pily. Na kolejny rok zbieram zdjecia krajobrazowe z pilskich parkow, lasow, jezior, stawow itp. Juz pare mam z tego watku. Gdyby komus chcialo sie zrobic zdjecie w snieznej szacie naszym Gorkom i Stawkom... to och! :)

Pozdrowka.
Kreska
PRZYJACIEL
Posty: 105
Rejestracja: 09 lis 2006, 22:57
Lokalizacja: zagranica

Post autor: Kreska »

Bogdanie, jestem sklonna przyznac Ci racje. Przekazalam to co mi powiedziano, a powiedziano to bez zadnego udokumentowania historycznego. Taka tam sobie luzna relacja ze wspomnien tego pana. Ogladalam w dziecinstwie wiele grobow niemieckich, m.in. na cmentarzu przy ul. WP., czy w Gorzowie. Fascynowaly mnie. Dlatego troche sama bylam zaskoczona ta wiadomoscia, poniewaz jak na grafa, to jego nagrobek przedstawial sie nader skromnie. Robil wrazenie grobu dziecka (co moze by nie wykluczalo tzw. dobrego pochodzenia) i to grobu baaardzo starego.
Gdybym mieszkala w Niemczech, zajelabym sie wyjasnieniem tej zagadki, bo jest dla mnie coraz bardziej ciekawa.

Obserwatorze, zdjecia sa przeurocze! Dzieki.

Pozdrowienia dla Was :)
Awatar użytkownika
obserwator
Posty: 320
Rejestracja: 16 sty 2006, 07:51
Lokalizacja: Wielkopolska
Polubiono: 1 raz
Kontakt:

Stawki - Wzgórze Mewisa

Post autor: obserwator »

Tak zwane Stawki obok ul. Ceglanej są nadal miejscem w kórym można czytać historię ze śladów na ziemi. To swego rodzaju oaza w centralnej części miasta. W części bliższej ul. Mickiewicza mało się zmieniło - widać ślady po bombardowaniu - kolejne leje spadających bomb. Doły układają się w linię prowadzącą do dawnych zabudowań kolejowych przy Warsztatowej.

Awatar użytkownika
SA108
REDAKTOR
Posty: 1814
Rejestracja: 21 kwie 2005, 19:45
Lokalizacja: Piła
Polubił: 5 razy
Polubiono: 85 razy

Post autor: SA108 »

Niedaleko tych lejów jest coś co wygląda jak podstawa komina, pewnie stał tam jakiś budynek:

Obrazek

Pewnie wszystkim znane są spore fundamenty domów bliżej ul. Reymonta; jest tam prawie identyczna podstawa. Niewielkie pozostałości budynków są też w zachodniej części wzgórza, między dawnym przedłużeniem ul. Wyszyńskiego a obwodnicą.
Kreska poznańska

Post autor: Kreska poznańska »

Tydzień temu wpadłam na jeden dzień do Piły. Rzecz jasna, odwiedziłam Warsztatową i obejrzałam okrojone Górki. Patrząc okiem Pilanina, można uznać widok za imponujący, elegancki taki, że ho ho. Moje oko widzi to dwojako: naprawdę ładnie, i naprawdę mi żal, że nie jest to już obraz z mojego dzieciństwa. Żeby nam Wzgórze Mewisa vel Górki vel Stawki nie znikało sukcesywnie z pamięci, wraz z przemianami czynionymi na tym terenie, napiszę jeszcze kilka zdań z moich o nim wspomnień.
W latach 50-tych i 60-tych co roku wiosną zjeżdżały się cygańskie wozy i zatrzymywały gromadnie po lewej stronie dużego stawu (patrząc od ul. Ceglanej). Paliły się ogniska, wieczorami w całej okolicy słychać było cygańskie granie i śpiewanie. Mimo, że co niektórzy dorośli twierdzili, że Cyganie porywają polskie dzieci, często chodziliśmy podglądać ich obyczaje, ich tańce. Czasami rozmawialiśmy z cygańskimi dziećmi, także ich rodzicami. Nie było specjalnie żadnych scysji z nimi, ja nie pamiętam. Żal nam było, gdy utopił się w stawie ich chłopiec. Smutno się też zrobiło, gdy zabroniono im wędrować...

W latach 50-60 każde dziecko w promieniu kilometra od wzgórza wiedziało co to jest "Warsztatówa". Warsztatówy już nie ma, a było to piaszczyste zbocze wzgórza, opadające prosto na łuk łączący ulicę Ceglaną z Warsztatową (przy wiekowym kasztanowcu). Po jego obu stronach rosły potężne drzewa m.in. klony i wyyysoka topola srebrzysta. Zbocze Warsztatówa pełniło szczególne, ważne zadanie zimą.
Dzieci z rozległej okolicy zbierały się tam z sankami i zjeżdżały na nich z dziką pasją. Prosto na ulicę. Nie było wtedy żadnego murku wokół wzgórza, a samochód przejeżdżał może ze trzy razy na dzień. Częściej jeździły wozy z końmi, bo przy ZTNK wydawano węgiel.
Wszyscy jednak mieli wzgląd na dzieci na sankach, wszystkim sprawa była znana.
Warsztatówa była dość stroma i nabierając dobrego rozpędu, można było przejechać tę szeroką ulicę i dalej zjechać niższym zboczem na łąkę, zwaną na przedwojennych planach Niwki. Łąka ta bowiem leżała znacznie niżej poziomu ulicy. Została zasypana i zrównana gdzieś koło lat 70 tych. Łąka miała swój urok. Ograniczała ją ulica, domki i ogrody po lewej, odnoga rzeki Farbiarskiej na wprost i rów melioracyjny po prawej, wzdłuż ulicy Krynicznej. Rosła tam piękna wierzba płacząca, której gałąź zakiełkowała mi w Norwegii (dziecko kasztanowca też mi rośnie ochoczo). Pasły się na niej owce. No, a zimą można było pomknąć na sankach z Warsztatówy poprzez całą łąkę, aż do rzeki Farbiarskiej. Warsztatówę widziałam z mojego okna. Kiedy chorowałam i nie wolno mi było wyjść z domu, a i nie mieliśmy jeszcze telewizora, co by sobie bajki pooglądać, siedziałam przy oknie godzinami i patrzałam na szalejące radośnie dzieciaki.
Stawki również służyły za ośrodek sportów zimowych, dokładnie za lodowisko dla łyżwiarzy, zwłaszcza duży staw.
To dla uczczenia pamięci tego wzgórza.

Pozdrówka :)
Awatar użytkownika
RR
PRZYJACIEL
Posty: 454
Rejestracja: 21 sie 2005, 15:46
Lokalizacja: Piła/Wrocław
Polubiono: 1 raz

Post autor: RR »

Kreska pisze:Rosła tam piękna wierzba płacząca, której gałąź zakiełkowała mi w Norwegii (dziecko kasztanowca też mi rośnie ochoczo).
Piękny pomysł :-)

Pozdrawiam,
Rafal
Awatar użytkownika
mathias
Posty: 167
Rejestracja: 12 sty 2007, 18:54
Lokalizacja: Piła /Berliner Chaussee
Kontakt:

Post autor: mathias »

Słuchajcie to wzgórze nazywane było wzgórzem mew a nie mewisa tak przynajmniej słyszałem od pewnej osoby...
Awatar użytkownika
Tom
PRZYJACIEL
Posty: 712
Rejestracja: 17 cze 2005, 23:00
Lokalizacja: - Vienna
Polubiono: 1 raz

Post autor: Tom »

A-ha, mewy? Ta "pewna osoba" czytała historię miasta?

Tom
ODPOWIEDZ

Utwórz konto lub zaloguj się, aby dołączyć do dyskusji..

Musisz być zarejestrowanym użytkownikiem, aby móc opublikować odpowiedź.

Utwórz konto

Zarejestruj się, aby dołączyć do Nas!
Zarejestrowani użytkownicy, mają dużo więcej przywilejów, związanych z użytkowaniem forum.
Rejestracja i korzystanie z forum jest całkowicie bezpłatne.

Zarejestruj się

Zaloguj się