Swego czasu mieszkając krótki okres w Łodzi, natknąłem się na bardzo ciekawy artykuł w jedne z łódzkich gazet, a mianowicie, grupa "zapaleńców" zajęła się miejscami które szpecą to miasto tzn. robione zdjęcia, nawet nie wiem czy czasem nie powstała strona www z takimi zdjęciami wrzucanymi przez owych zainteresowanych, było to w zasadzie na podstawie jakby skarg do urzędu miasta, tyle że nikt do nikogo nie miał pretensji, wszytko odbywało się na zasadzie pomocy "pokażcie nam te miejsca a my je naprawimy"
"Zapaleńcy" Ci ściśle współpracują z odpowiednią komórką w UM Łodzi i wszyscy w zasadzie są zadowoleni
(nie wiem jak to dziś wygląda, czy strona ta jeszcze istnieje ale tak w każdym bądź razie było).
A sprawy te dotyczyły nieraz banałów, pękniętej kostki na Piotrkowskiej, połamanej ławki w parku itd.
Komórka UM miasta z kolei powiadamiała odpowiednie osoby, organy by sprawę szybko usunęły, często nie obyło się bez kary grzywny bądź upomnienia.
Czy uważacie że coś takiego przeszłoby i w Pile i czy jest jakikolwiek sens takiego "pospolitego ruszenia"