Strona 9 z 13

: 20 sty 2008, 09:56
autor: adam77
Popieram hrabiego w całej rozciągłości,bardzo fajnie sie czyta wspomnienia na temat dawnego życia w Pile,a tu nagle ( jak w kilku innych tematach) ktos kogos poprawia i wytyka błędy niekoniecznie słusznie. I moim zdaniem nie ma za co przepraszac a ogromna szkoda nastąpiłaby dla tego forum gdyby zabrakło kogoś takiego jak hrabia,pozdrawiam !!

: 20 sty 2008, 12:33
autor: Tom
Jerzyk napisał :
Tyle tytułem wstępu. No a teraz do rzeczy czyli do błędów. Po pierwsze topograficzne.
Baba jaga mieszkała (o czym juz pisałem gdzieś na forum) w grupie budynków znajdujących się po prawej stronie ul.Więżniów Politycznych między skrzyżowaniem ul.Wodna-pl.Zwycięstwa-Bydgoska (dzisiejsze rodno przy "Rodle" do ul. Siemiradzkiego (tej pierwszej) -obecnie przy tej ulicy stoi dom z Apteką - tą przeniesioną z pl.Waryńskiego. Omal na przeciwko budynku św.Rodziny!
Wielokrotnie czytałem te zdania i muszę przyznać że nie rozumiem z tego nic. !
Przepraszam, ale czytając niby po Polsku cały post, ogólnie jest dla mnie ciężki.

"Ja nie wiem jak wyglądał dom Baby Jagi, ale wiem jedno : wiem, że stał na przeciw plebani, nie jako pierwszy via a vis, ale jako drugi lub trzeci".
Jak wspominałem znam jej rodzinę, postaram się dopisać dalsze losy Baby Jagi, nie jestem pewien ale chyba umieszczono ją w jakimś Domu Starców poza Piłą krótko przed rozbiórką jej domu. Dowiem się szczegółów i skąd pochodziła (oczywiście bez nazwisk i imion).

Co do Kaczmarka (lata 90-te) w ogóle się nie zgadza aby jeszcze żył. Wydaje mi się że zmarł między 1981-86. Mieszkałem wtedy jeszcze w Pile, kiedy usłyszałem o jego śmierci, chyba, że to była plotka.

Hrabio! nie przejmuj się, Twoje osobiste wspomnienia są twoimi, kto jest ciekawy wspomnień to będzie czytał, kto nie, to niech czyta inne posty.

Pozdrowienia
Tom

: 20 sty 2008, 13:11
autor: RR
Zgadzam się z adam77, wielką przyjemność sprawia mi czytanie Waszych wspomnień, a Twoich hrabio w szczególności. Nie przejmuj się i znajduj nadal czas, żeby poopowiadać nam o tej niby nie tak dawnej, ale jakże innej Pile. Pozdrawiam, Rafał

: 20 sty 2008, 20:30
autor: makrok
Pamiętam jaki szok ludzie przeżyli w autobusie. Po jakiejś swojej mowie Kaczmarek zdjął czapkę i wyciągnął z niej salcesonik {czarny}, który ze spokojem zaczął podjadać. Jak pamiętam to czapeczka była z daszkiem{kolejowa ?}.
Ten pomysł z pomnikami barwnych postaci -prostych ludzi , ale znanych w swoim czasie jest świetny.Włodarze miasta wydawali pieniądze na głupsze cele, które uroku miasta nie podniosły.

: 20 sty 2008, 22:37
autor: Kreska
A to sie porobilo :shock: :roll: . Hrabciu drogi :D , niech Ci nie chodza po glowie takie mysli by przestac tu pisac. Pomysl, ile mamy jeszcze do opowiedzenia mlodym ludziom. Bardzo pocieszajace jest to, ze chca nas sluchac (pozdrawiam Was serdecznie). Ty, nie dosc, ze masz duzo konkretnego do powiedzenia, wprowadzasz tu bardzo sympatyczna, wrecz rodzinna atmosfere. Zarazasz dobrym humorem :lol: :lol: :lol: .
Powiedzieliscie sobie, Panowie, troche tego i owego...no i ...

Ok, to ja bym nie miala nic przeciwko pomnikowi Baby Jagi na skwerku przy Placu Zwyciestwa. Niekoniecznie cos duzego, moglaby to byc figurka, a figurki czesto zdobia miejskie parki i skwery. No i jakby jeszcze koze miala... :lol: . A moze tak nad rzeka? Tam, gdzie pasla swoje kozy?
Tak, Makroku, jesli miasto chce miec swoj szczegolny wyraz, powinno brac pod uwage to, ze sklada sie w wiekszosci z prostych ludzi, ktorzy wniesli i wnosza swoj wklad w jego charakter. Wklad niektorych byl na tyle szczegolny, ze zapewnil im popularnosc. Jesli nie raniloby to niczyich uczuc, mozna by zapewne uwieczniac rzezbami naszych wybranych Oryginalow.

A co do cyrkow, ktore zajezdzaly do naszego miasta... Zanim sie jeszcze rozbily ze swoim namiotem na wyznaczonym im miejscu, juz rzesza dzieci witala ich na stacji kolejowej, przy dworcu towarowym. No wlasnie, pamietam, ze transport ich kolorowych wozow odbywal sie koleja. Moze jednak nie tylko koleja. Przy ul.Towarowej zbieralismy sie by podziwiac, by zobaczyc na wlasne oczy artystow cyrkowych, albo i jakiego grzywiastego i groznego lwa w klatce. Potem podpatrywalismy ich jak montuja elementy areny, widowni, jak karmia zwierzeta, jak cwicza salta.
Przyjazd cyrku do miasta byl dla nas wielkim przezyciem. To byla wyjatkowa rozrywka, ogrom radosci. Z perspektywy czasu i juz jako telewidz, majacy pare setek programow tv, jako internautka, uwazam, ze nasz powod do radosci nie byl wcale niczym dziwnym i uzasadnionym tylko mozliwosciami danych czasow. Przeciez nic nie moze zastapic przezycia pewnych wydarzen artystycznych na zywo. Ktos by tu moze chetnie podyskutowal nad okresleniem "wydarzenie artystyczne" w stosunku do cyrku. Coz, ja jestem za tym by te forme jednak takze doceniac.
Z moich najmlodszych lat pamietam, ze cyrk stacjonowal na placu targowym pomiedzy ul.Towarowa i 1 Maja. Pozniej najczesciej przy Bydgoskiej. Raz usadowil sie przy Stawkach, na tylach szkoly zawodowej.
Cyrk przyjezdzal raz do roku i stacjonowal kila dni. Zegnalismy artystow, gdy odjezdzali i znow wracalismy na nasze podworka by pograc np. w "chlopka" kawalkiem dachowki.
Ubolewam nad tym, ze nie mam zadnych zdjec z cyrku. Coz, w tamtych czasach mielismy, owszem, dobry aparat Kodaka, ktory robil 8 zdjec na jednej kliszy :lol: i trzeba bylo nimi gospodarowac odpowiednio.
Szczegolnych przygod z cyrku nie pamietam, niestety, oprocz tego, ze ktoregos razu zdenerwowal sie lew i nie mozna bylo kontynuowac pokazu tresury (zwierzat cyrkowych jest mi bardzo zal).

I jeszcze wspomne jak to po raz pierwszy stalam sie telewidzem. Jedni z naszych sasiadow kupili sobie takie cacko i zaprosili dzieciaki. Oj, mala wtedy bylam. Patrzylam na prezenterke tv z zadziwieniem, bo ona patrzyla na mnie. Wpadlam na pomysl by pokazac jej jezyk i zaraz sie schowac za szafa. Czekalam za szafa w napieciu az pani prezenterka powie, ze jestem niegrzeczna. Na szczescie... :lol: podarowala mi ten wybryk.
Pozdrowka dla wszystkich :D

: 21 sty 2008, 17:31
autor: Kreska
Jerzyku, mysle, ze byloby to bardzo pozyteczne dla tego tematu i forum w ogole, gdybys zechcial skupic sie na warunkach zycia w Pile w tym najwczesniejszym okresie powojennym. Wspomnialam tu gdzies, ze chce traktowac ten temat dosc szeroko i spedzanie czasu nie ograniczac do rozrywki, ale rozumiec jako zycie na codzien i od swieta.

Zamieszkales w Pile, jak piszesz, w roku 1946 i byles juz uczniem I klasy. Przybycie do nowego otoczenia powinno bylo byc znaczacym wydarzeniem. Potem adaptacja do srodowiska, nie tylko Twoja, ale calej rodziny. Gdzies trzeba bylo rozne rzeczy zalatwiac, kupowac jedzenie, chodzic do szkoly, do pracy, do lekarza, zdobywac meble (byly jakies punkty, gdzie meble przydzielano).
Byloby interesujace poznac warunki panujace w Pile zaraz po wojnie, warunki rozpoznawane oczami dziecka. Dziecko co nieco zauwazalo w procesie zasiedlania Pily.
Jestes tu jedynym, ktory moglby opowiedziec nam o tym przedziale czasu (np od 1946 do 1950 roku). Jesli wyda Ci sie ta propozycja czyms zachecajacym, zacznij prosze te opowiesci. Nie sadze bys mogl zrobic to za jednym razem. Pewne wiadomosci mozna, oczywiscie z Twoich postow wyczytac, ale byloby fajnie miec je uporzadkowane.
Wyobrazam sobie, ze moglbys zaczac od tego jak przyjechales po raz pierwszy pociagiem (jakim wagonem?), a moze ciezarowka...i zaczales obserwowac z jakims wlasnym odczuciem.
Pozdrawiam.[/b]

Re:

: 25 sty 2011, 20:17
autor: suchoj 22
sokol 22 pisze:WITAM !!! wszystkich ze swojej strony chciałbym w tym temacie dodać tylko tyle, że choć mój pesel zaczyna się od cyfry 7, to bardzo lubię czytać o tym jak to się działo i co robiło w naszym mieście, że się tak wyrażę za czasów prl-u. Czasy i system był inny a to miało wpływ na życie codzienne Pilan. Codziennie tu zaglądam! i szkoda tylko że tak niewielu chce się podzielić tą wiedzą!!! Czekam na dalsze posty a za dotychczasowe bardzo dziękuje!!! Od siebie chciałbym coś dodać ale jestem zbyt młody by to zrobić. Dziękuje i pozdrawiam!!!
WITAM, to mój post, napisany ponad 3 lata temu. Pozostał wielki żal że temat umarł?!
Z lotniczym pozdrowieniem: por. Picia :wink: Suchoj famili

Re: Jak spędzaliśmy czas w powojennej Pile

: 26 sty 2011, 18:44
autor: Jerzyk
Nie jestem zbyt przekonany, że temat umarł!!!!
Tylko widzisz w życiu jest jak na wyścigu kolarskim. Nie dość, że pod górę to jeszcze po bruku, nie dość że po bruku to jeszcze pod wiatr i deszcz zaczął padać a mało tego temperatura siadła o te głupie 10 stopni i z 18 czy 20 zrobiło się 10 (czytaj zimno) i głód zaczął dokuczać i powietrze coś schodzi z tylnego koła i przerzutka nie rzuca tak jak powinna... Widzisz tak się głupio złożyło, że i Hrabia przestał pisać a szkoda bo miałem zamiar z nim podyskutować np. o nazwiskach osób na zdjęciach umieszczonych przez niego (dot. żużla, itp.) i... Kreska, tak jakby się obraziła???
A może wiesz czemu "przysiedli" - "zgredowie", "staroci" i wcześniej urodzeni? A może nie dzieje się to bez winy tych "później urodzonych" i ich przekory czy...
Jeśli naprawdę jesteś zainteresowany tym co pozostało w mojej pamięci gdym miał lat 7, 8, 9 czy 16 bądź 18 i co pamiętam z tamtych lat Piły, poczekaj nieco.
Na razie (po ciężkiej operacji serca w Klinice Kardiochirurgii w Aninie) wracam do drugiego życia, między nimi było 103 minuty wyłączenia serca i praca - życie na łasce aparatu.
Co prawda to już od tamtego dnia minęło 5-ć miesięcy, ale!!!???
Przecież... w 1945 roku byłem uczniem I-szej klasy szkoły nr 3 im. T. Kościuszki!!! (mam jeszcze te świadectwa) a nie jak ktoś gdzieś napisał im Brzechwy!?
W każdym bądź razie obiecuję!!! Jeśli będę żył odezwę się a gdybym milczał "daj cynk" na tym temacie!!! no np. za dwa czy trzy tygodnie???!!!

Re: Jak spędzaliśmy czas w powojennej Pile

: 26 sty 2011, 19:03
autor: Tom
A może wiesz czemu "przysiedli" - "zgredowie", "staroci" i wcześniej urodzeni? A może nie dzieje się to bez winy tych "później urodzonych" i ich przekory czy...
Suchoj 22!
Tu masz odpowiedź (moje spostrzeżenie - jestem właśnie tego samego zdania).

Tom

Re: Jak spędzaliśmy czas w powojennej Pile

: 04 lut 2011, 18:57
autor: Jaca
Jerzyk wracaj do zdrowia, posiadasz takie informacje w temacie historii Piły, że aż żal byłoby gdyby nie ujrzały światła dziennego. Wielki szacunek i zdrówka dla weterana DAWNEJ PIŁY.

Re: Jak spędzaliśmy czas w powojennej Pile

: 07 lut 2011, 19:47
autor: Kreska
Kłaniam się wszystkim i pozdrawiam serdecznie.
Jerzyku, Tobie zwłaszcza życzę dużo zdrowia. Tak poza tym, to przeczytałam Twój post ze zdziwieniem. Nie rozumiem skąd to przypuszczenie, że jestem obrażona :rolleyes: . Na kogo i o co? ... Bardzo Cię proszę, wróć do mojego ostatniego wpisu na tej samej stronie. Zachęcałam Cię do kontynuowania tematu i dziś to robię.
Hrabia się wycofał. Bardzo mi żal, ale szanuję jego decyzję. Ja zamilkłam, nie widząc dalszego zainteresowania. Ciebie mam przede wszystkim na myśli, bo Ty mógłbyś tu sypać konkretami.
Ja byłam dzieczynką, więc moje możliwości poznawania miasta i okolic były dużo mniejsze niż chłopców, ale i tak mogę powiedzieć, iż miałam okazję uczestniczyć w sytuacjach mrożących krew w żyłach, znajdować się w miejscach, w których nie powinnam. Oj, dobrze, że rodzice o tym nie wiedzieli! :lol:( Pisałam już o tym, o minach na Wzgórzu Mewisa np.).
Myślę, że niemało tu naprodukowałam wypracowań. Na więcej nie mam pomysłu, bo i brak już w moich wspomnieniach czegoś istotnego. Przypuszczam, że byłabym w stanie coś "odkopać", do czegoś się odnieść, gdyby ktoś pociągnął dalej ten temat.
Zaglądam na forum nie tak często jak dawniej, ale nie jestem obrażona :D . Jestem zachwycona, że to forum istnieje, a ja jestem jego przyjacielem. Serdeczne pa!

Re: Jak spędzaliśmy czas w powojennej Pile

: 07 lut 2011, 22:24
autor: Kreska
P.S. I żeby nikogo nie raziło (w tym mnie), sprostuję, że chodzi o Wzgórze Warsztatowe.

Re: Jak spędzaliśmy czas w powojennej Pile

: 08 lut 2011, 12:37
autor: Tom
Dzień Dobry, kochana Kresko!
Czekam, czekam, na Twoje wspomnienia, są źródłem informacji, historii powojennej Piły.
Ciekawe, interesujące i wartościowe. Bez Ciebie, i Jerzyka ten temat stoi w miejscu. A przecież tyle wydarzeń i przeżyć dawnych mieszkańców, jest mam jeszcze nieznanych.

Pozdrawiam Serdecznie
Tom

Re: Jak spędzaliśmy czas w powojennej Pile

: 08 lut 2011, 16:20
autor: czeslaw
Kresko nie daj się prosić :) Pisz, fajnie się czyta takie wspominki.

Re: Jak spędzaliśmy czas w powojennej Pile

: 08 lut 2011, 18:36
autor: Jerzyk
Jerzyk pisze:Hrabia przestał pisać a szkoda bo miałem zamiar z nim podyskutować np. o nazwiskach osób na zdjęciach umieszczonych przez niego (dot. żużla, itp.) i... Kreska, tak jakby się obraziła???
To nie było żadne przypuszczenie tylko takie prowokacyjne założenie, które spełniło swoje zadanie: KRESKA SIĘ ODEZWAŁA!!! I fajno jest!
Moi drodzy niebawem - dziś a może jutro!!! Odezwę się na pewno - bo okazja ku temu jest znakomita wręcz jedyna!! Nie potrafię dokładnie - co do dnia - napisać w którym dniu choć całe swoje życie przyjmowałem, że stało się to 10 lutego 1946, nie wykluczam, że było to albo dzień wcześniej albo dzień póżniej ale jedno jest PEWNE!!!! Uczestniczyłem w pochodzie z orkiestrą przez miasto Piłę w pierwszą rocznicę jej wyzwolenia. I gdyby nie ta orkiestra... to może dziś nie pamiętał bym...
A to przecież już 65 rocznica tamtych dni. Moich pierwszych dni w Pile!!!
I druga sprawa przymierzam się do otwarcia nowego wątku takiego w którym mogli by "wystartować" wszyscy, nie będą do tego potrzebne żadne licencje ani specjalne uprawnienia - a wiem co piszę, jestem jak dotąd w mojej ulubionej dyscyplinie jedynym sędzią honorowym kiedyś mieszkającym czy wychowanym w Pile!! Zatem już niebawem... lada dzień!!!
PS. Kresko - cieszę się niezmiernie, ze się odezwałaś!!!