Zachwycił mnie ten odzyskany symbol dawnej Piły i nie ma to nic wspólnego z germanofilią, choć ściśle wiąże się z niemiecką historią miasta. Jestem nieodrodnym dzieckiem Forum i muszę nawiązać do pięknych zdań napisanych przez
Krzysztof Ju w wątku poświęconym 10 leciu. Żyję w moim mieście także po to, by "(...) poczuć radości i cierpienia ludzi, których dawno nie ma lub za chwilę znikną. Dotykanie ich myśli i projektów, które kształtowały rzeczywistość i którą my teraz dziedziczymy, by dodać coś od siebie, przeobrazić i podać dalej (...)"
Nie ma ciągłości historycznej, społecznej i mentalnej bez korzeni czyli tego, z czego współczesne miasto wyrosło. Nigdy nie wyzbędziemy się znaków i symboli z przeszłości, bo to jest nasza tożsamość. Ona warunkuje świadomość kim jesteśmy i co po sobie pozostawimy dla młodszych pokoleń. Jesteśmy depozytariuszami najmniej uchwytnego, ale niezbędnego dla trwania ducha i materii składnika, jakim jest duch miejsca -
genius loci! Zachowanie tego napisu jest nakazem, bo inaczej nasza historia będzie jedynie buńczucznym pokrzykiwaniem o 500 leciu, które bez symboli pozwala zaledwie na krok wstecz do roku... 1945, kiedy wszystko, wydawało się, powstało z niebytu, gdyby nie te okruchy skrzętnie do kupy zbierane...
Dla potwierdzenia, jak można pielęgnować
genius loci posłużę się przykładem Jaworzyny Śląskiej. Tak, to jest to samo miasto, które ubiega się o opiekę nad naszą parowozownią i końca tych starań na biurokratycznym torze przeszkód nie widać. W Jaworzynie, na terenie tamtejszego muzeum kolejnictwa odsłonięto po latach i przywrócono zwiedzającym nie tylko stare napisy, ale także sentymentalne informatory peronowe. Tylko dureń mógłby pomyśleć, że to może być cokolwiek innego, jak żywa, stara pocztówka z tamtych lat. Punkt odniesienia na mapie naszej tożsamości. Bez względu, czy Jaworzyna i Piła pisane są niemiecką, hebrajską czy polską czcionką, te miasta są
nasze z całym swoim dobrym i złym dziedzictwem. To nasza, dumna historia!