Dnia 20.11.25 roku, odbyła się wycieczka po terenie na którym był umiejscowiony oboz jeńców I wojny światowej. Organizatorem spotkania było Stowarzyszenie SKE Dąbrowa, a dr Maciej Usurski uświetnił spotkanie kilkoma opowieściami na temat obozu. Glos zabrał również Michał Skibiński i Rafał Lubniewicz.
Kto nie był niech żałuje. Nie będę przytaczał tutaj ogromu spraw, które zostały zarysowane podczas tej wyprawy. W zamian, pomiędzy zdjęciami ze spotkania przedstawię relację z obozu z grudnia 1918 roku dla Rosyjskiego Czerwonego Krzyża (tłumaczenie z rosyjskiego Chatgpt).
POŁOŻENIE JEŃCÓW WOJENNYCH W OBOZIE SCHNEIDEMÜHL
W obozie, który przewidziany jest łącznie na … osób, przebywa w danej chwili 7000 więźniów. Z nich 4000 leży w kwarantannie, oczekując na wyjazd, który już od 3 tygodni codziennie obiecują, ale nie wprowadzają w czyn, przez co trzymają ludzi w strasznym napięciu nerwowym. Do jego wzmocnienia niemało przyczynia się też ogólna sytuacja w obozie, nieusprawiedliwiona żadnymi względami i pozostająca w rażącej sprzeczności z nowym duchem rządu socjalistycznego oraz jego zarządzeniami w kierunku poprawy bytu jeńców wojennych, o ile są oni jeszcze zmuszeni pozostać w granicach kraju.

Wyżywienie jeńców składa się z chleba, dawanego codziennie w ilości 2 bochenków na każde 11 osób, oraz zupy przygotowywanej w następujący sposób: gotuje się nieobrane kartofle, czasem zaprawia się ją nieznaczną ilością kaszy, a następnie, aby choć trochę nadać zupie gęstości, domiesza się mąkę z tłuczonych kasztanów, które są tak odrażające w smaku, że nawet najbardziej głodny prawie nie jest w stanie jeść tej mieszaniny. Oprócz tego do tego samego celu używa się mąki dębowej, przygotowywanej dosłownie z pni młodych dębów, czyli będącej niczym innym jak bardzo drobnymi trocinami. Ta mąka dębowa używana jest również przy wypieku chleba. Posypuje się nią i same chleby, i łopaty, którymi wsadza się je do pieca, aby uniknąć przyklejania się bochenków. Cel ten zostaje osiągnięty, ale jeniec codziennie zjada wraz z chlebem i zupą więcej niż wystarczającą ilość trocin.

Opisana zupa wydawana jest 2 razy dziennie, a rano bywa „kawa” — i to wszystko, z czego jeniec ma żyć. To stoi w bezpośredniej sprzeczności z postanowieniem wojskowym zarządzeniem ministerstwa z 29 listopada, nr 2894, II.18, Wydział II, punkt I, gdzie mówi się o zrównaniu rosyjskich jeńców wojennych w zaopatrzeniu żywnościowym z ludnością cywilną Niemiec. Ludność cywilna nigdy nie otrzymywała takiego pożywienia. Jeńcy wiedzą i widzą to; widzą tę nierówność już w samym obozie, gdzie strażnicy dostają nieskończenie lepsze zaopatrzenie, na przykład: dwa razy w tygodniu konserwy krwiste, raz kiełbasę wątrobianą, sztuczny miód lub marmoladę.

Chleb wydaje się jeden na trzech ludzi, a nie na pięćdziesięciu dwóch, jak to dostają Rosjanie. W zupie strażników nie ma ani mąki kasztanowej, ani dębowej. Jest ona zaprawiana kaszą i innymi łatwostrawnymi składnikami tak gęsto, że gdy ostygnie, można ją niemal kroić nożem i postawić łyżkę pionowo, podczas gdy w zupie rosyjskiej każdej pojedynczej drobinki trzeba się doszukiwać. Mięso i słonina od czasu do czasu trafiają do kotła strażników, natomiast do kotłów rosyjskich nigdy. W niedzielę strażnicy mają pieczone mięso — o czym Rosjanie nie mają żadnego pojęcia, otrzymując dzień w dzień to samo. Spośród 7000 osób znajdujących się obecnie w obozie, 500 osób, czyli około 7%, jest chorych, głównie na grypę. Umieszczono ich w trzech barakach.

Chorzy dostają tę samą żywność, leżą w pomieszczeniach bardzo słabo ogrzewanych — temperatura ledwo podnosi się powyżej 10°. Leków jest bardzo mało, opieka jest zła. Nic dziwnego, że przy takich warunkach śmiertelność jest straszna. Dzień, w którym umiera tylko 10–15 osób, można jeszcze uznać za dobry. Już z trudem znajduje się miejsce, gdzie ich chować — cmentarz w Schneidemühl pochłonął już ponad 12 000 Rosjan. Ostatnio trudno nadążyć z robieniem trumien i grzebaniem zmarłych. Ciała często przez długi czas muszą czekać „na swoją kolej”. Nie ostatnią rolę jako przyczyna chorób odgrywa fakt, że ludzie są niemal nadzy i brudni.

Spośród 7000 co najmniej 1000–1500 nie ma płaszczy i straszliwie marzną. Wielu, bardzo wielu, nie ma koców. Z powodu przepełnienia nie wszyscy mogą dostać łóżka albo prycze i śpią na podłodze. Bielizny nie wydaje się ani nie wymienia już od co najmniej czterech tygodni. Poprzednie władze zabierały wszystko, co było, pozostawiając tylko to, co na ciele, dlatego tylko nieliczni mają drugi komplet. Pralnie nie są ogrzewane, więc nie ma gdzie prać. Jeńcy wcześniej radzili sobie tak: sami prali, zdejmując z siebie części garderoby, i suszyli na powietrzu, chodząc tymczasowo półnadzy lub znowu zakładając mokrą bieliznę.

Teraz jednak jest zimno i nie ma już śmiałków, którzy chodziliby na powietrzu w mokrym. Rozmnożyła się masa owadów, a dezynfekcji się nie przeprowadza. Obuwie jest złe, a i to trzeba było kupować od poprzednich władz. Za darmo wydawano tylko drewniane chodaki, zupełnie bez uwzględnienia rozmiaru stopy, tak że wielu nie było w stanie ich nosić. I wszystko to w czasie, gdy magazyn obozowy nr 65 w drugim obozie zawiera więcej niż wystarczającą ilość bielizny i płaszczy, nawet rosyjskich płaszczy. Ręczników nie wydawano od 1914 roku.
Jeńcy gotowi byliby sami pomóc, na ile to możliwe, swoim chorym towarzyszom, kupując im coś do jedzenia poza obozem, lecz ich — mimo telegramu ministerstwa wojny i w sprzeczności z zarządzeniem z 29 II nr 2894, II.18 И.К., dział II, punkt 5, oraz dział V, punkt 2, pozbawiają jakiejkolwiek swobody i prawa zakupu produktów niepodlegających reglamentacji.
Traktowanie jeńców przez radę żołnierską jest lepsze, ale ze strony komendantury obozu i strażników— brutalne. Krzyki, wyzwiska, szturchańce, strzały z karabinów w powietrze lub w ziemię, ale tuż przed nosem jeńca — to codzienne zjawisko. Zdarzył się przypadek lekkiego zranienia takim strzałem.
Lecz ponieważ jeńcy znajdują się niemal w całkowitej zależności od komendantury, ludzkie traktowanie i dobre zamiary rady żołnierskiej sprowadzają się do zera.
Zwracamy uwagę na to, że sytuacja obozu w Schneidemühl nie jest wyjątkowa.
Źródło:
https://gwar.mil.ru/