Jak spędzaliśmy czas w powojennej Pile

Fakty, wydarzenia i ciekawostki z życia powojennej Piły w nawiązaniu do historii.
Awatar użytkownika
hrabia
PRZYJACIEL
Posty: 129
Rejestracja: 25 paź 2007, 01:29
Lokalizacja: Schneidemühl, Pila, Kröcherstraße - Königsblicker Straße - Brauerstraße Poland

Post autor: hrabia »

Witam :D - spełniały tez role punktow nawigacyjnych dla przylatujacych pilotow z innych czesci kraju.

A wracajac do poprzednich postow - Kresko hmm dzidziusia mamy,wozeczek mamy to tylko nam potrzeba tatusia , mamusi i idziemy na spacer hahahahahahahhaha .
Awatar użytkownika
marasxt
PRZYJACIEL
Posty: 394
Rejestracja: 20 lis 2005, 22:03
Lokalizacja: Koschütz
Polubił: 1 raz
Polubiono: 2 razy

Post autor: marasxt »

Mógł to być też wieżo-maszt postawiony przez PPNiG obok "Domku Strzeleckiego", w tym miejscu znajduje sie studnia artezyjska, a więc kiedyś ją musieli odwiercić.
Wieża na skarpie przy Wałeckiej runęła ze starości na początku lat 90-tych.
Awatar użytkownika
SA108
REDAKTOR
Posty: 1814
Rejestracja: 21 kwie 2005, 19:45
Lokalizacja: Piła
Polubił: 5 razy
Polubiono: 85 razy

Post autor: SA108 »

marasxt pisze:Mógł to być też wieżo-maszt postawiony przez PPNiG obok "Domku Strzeleckiego", w tym miejscu znajduje sie studnia artezyjska, a więc kiedyś ją musieli odwiercić.
Może to jest to samo?



Też gdzieś słyszałem o maszcie postawionym w celu wywiercenia studni...
Awatar użytkownika
hrabia
PRZYJACIEL
Posty: 129
Rejestracja: 25 paź 2007, 01:29
Lokalizacja: Schneidemühl, Pila, Kröcherstraße - Königsblicker Straße - Brauerstraße Poland

Post autor: hrabia »

Witam :) a czy ta wieża którą zaprezentował SA108 juz stała w 1952 roku może ktoś wie , ponieważ zdjęcie z panoramą Piły które ja zamieściłem pochodzi właśnie z tego roku.

pozdrawiam Hrabia :D
Kreska
PRZYJACIEL
Posty: 105
Rejestracja: 09 lis 2006, 22:57
Lokalizacja: zagranica

Post autor: Kreska »

Hrabcio napisal:
W tamtych czasach chodziliśmy wszędzie nawet pośród gruzów jeżeli znalazło się troszkę trawy to ochoczo siadaliśmy z kolegami i koleżankami, a może ktoś zgadnie co to za miejsce?



Uszanowanko :D
Hrabciu, ja na temat wieży nic nie dodam, ale chciałabym zapytać o to zdjęcie. Gdzie zostało zrobione?
Cytaty nie zawsze mi się udają...
Pozdrawiam
Awatar użytkownika
Tom
PRZYJACIEL
Posty: 712
Rejestracja: 17 cze 2005, 23:00
Lokalizacja: - Vienna
Polubiono: 1 raz

Post autor: Tom »

Hallo Kreska, Cześć Hrabio !

Nie przeczytałem do końca podpisu pod w/w Foto, pozwolisz Hrabio, że odpowiem Kresce, jeśli to Foto zostało zostało zrobione w miejscu gdzie do dziś jest dość duży obszar trawnika vis-a-vis Mostu na Gwdzie, to dalej po prawej stronie powinny być ruiny kościoła św.Janów...
/Moje pytanie co Ciebie/ ...i jedna stara kamienica vis-a-vis tego kościoła. Była znana ówczesnym mieszkańcom. Księża omijali ją, bardzo się bali. Czy przypominasz co tam było, lub kto mieszkał ?
Ze wzg. że to Twoje czasy, nie moje, Ty masz pierwszeństwo o tym wspomnieć.

Pozdrawiam
Tom
Awatar użytkownika
hrabia
PRZYJACIEL
Posty: 129
Rejestracja: 25 paź 2007, 01:29
Lokalizacja: Schneidemühl, Pila, Kröcherstraße - Königsblicker Straße - Brauerstraße Poland

Post autor: hrabia »

Witaj Kresko :) , Witaj Tom :) jest to fotka zrobiona na kawałku trawy posród gruzowiska na obecnym pl.Zwycięstwa.Z boku widać fragment napisu Galtex,był to sklep gdzie można było kupić odzież skórzaną i miescił się przy ul.Wodnej





Bezpośrednio po drugiej stronie ulicy naprzeciw ruin kościoła św.Janow stal budtnek mieszkalny chyba dwupietrowy i na parterze w sklepie miescila sie ksiegarnia,zostal on rownolegle rozebrany z budynkiem nieopodal poczty w ktorym miescila sie apteka (do ktorej Kreska czy ja tak chetnie chodzilismy kupowac tran i ochoczo go pilismy brrrrrrrrrrr paskuctwo hahahahahahahahhaahahhhahha - oczko),bylo tez mozna kupic Glukovit ,slodki i pyszny .Ze wzgledu ze mial duzo witamin to ja ,siostra i brat non stop go wcinalismy.
"NAJWIECEJ WITAMINY MAJA POLSKIE DZIEWCZYNY tralalallaallalalalla".
Nieopodal stał też drugi dom a własciwie domek na ktory mowiono -
chata baby jagi , domek czarownicy inni znowu mowili ze tam mieszka szatan.
W tym domku mieszkala jak ja nazywali czarownica z kotami,ludzie i ksieza omijali to miejsce ze wzgledu na to ze ta osoba ma konszachty z diablem.
Chodzila po miescie i mowila ze ich czarna ospa dopadnie,innym zas ze jak kobiety zaczna chodzic w spodniach to bedzie koniec swiata hahahahhahahahahaa.Podobno w nocy od czasu do czasu bylo slychac wycie z domku, sadze ze jak miala koty to wiosna musialy sie marcowac (marcowac znaczy sie mialczec i ten miauk przypomina placz dziecka).Tez wrozyla za jedzenie i pieniadze mieszkancom naszego miasta.To tyle wiem a jej chata ponizej.Tom czyzby o to pytales ?.





A pamietacie po Pile w dawnych czasach jezdzil autobusami na gape i chodzil po miescie czlowieczek nieduzego wzrostu,zawsze z tobolami,dla nikogo niegrozny i do tego bardzo smieszny.Nazywali go Kaczmarkiem,jak go ludziska widzieli albo przebywali w bliskiej odleglosci to ubaw byl murowany.Juz nie zyje ale co smiechu bylo to bylo.
Byla tez pamietam jedna kobitka,mowilismy na nia Maryska ze Spokojnej ta to alkohol tankowala rowno z facetami hahahhahahhahahaa.

A pamietacie w Pile cyganow,gdzie mieszkali,gdzie stacjonowaly ich tabory,jak chodzili po miescie.Cyganie w tamtych czasach tez byli nieodzowna wizytowka miasta.Lecz to juz temat na odrebny post.

Pozdrawia Hrabcio Kreske i Toma :D :D :D
Awatar użytkownika
sisman
Posty: 81
Rejestracja: 01 paź 2007, 22:18
Lokalizacja: Gut Grunthal
Polubiono: 3 razy

Post autor: sisman »

Taak, Kaczmarek to był hippis że hey, choć takowych jeszcze wtedy nie było
a "Ślązak", ze "sprawiedliwością ludową" w dłoni - po co kolegium, czy sądy 24-godzinne - ten rozliczał na miejscu
a dodam "kanara" z MZK - bez przebaczenia, chyba "Kolejarz" go wołali
Było w tych "młodych latach" kilka postaci o których będzie się długo pamiętać.
Awatar użytkownika
Tom
PRZYJACIEL
Posty: 712
Rejestracja: 17 cze 2005, 23:00
Lokalizacja: - Vienna
Polubiono: 1 raz

Post autor: Tom »

Witaj Hrabio !

Tak to ta Historia.
Pozwolisz, że dodam to o czym mało kto wie, albowiem mieszkańcy dołożyli od siebie raczej więcej niż było. Ja „Baby Jagi” nie znałem bo mnie wtedy jeszcze nie było, ale miałem możliwość poznać jej rodzinę.
/2 wnuczki, które już wtedy w średnim wieku, mogłyby być dla mnie ciotkami, już ich nie ma (†)
ale jej krewni mieszkają nadal w Pile i w Berlinie.
Kobieta ta „Baba Jaga”, skąd przyjechała nie pamiętam, ale przeżycia wojenne spowodowały u niej dla jednych „pomieszanie w głowie” i była dla nich Czarownicą, a dla innych dziś byłby to fenomen. Otóż „widziała” potrafiła opowiedzieć czyjąś przeszłość. Nie lubiła księży, wiem że było to też w jakiś sposób powiązane z jej przeżyciami dwóch Wojen. Widząc ich, wypominała co robili w przeszłości i dlatego bali się jej, także sami mieszkańcy omijali jej dom. Mieszkała samotnie, rodzina wyprowadziła się, /nie znam konkretnego powodu/. Nie miała żadnej zagrody, dlatego mieszkała razem z kotami, kurami i 1 koza,
w mieszkaniu. Była w podeszłym wieku, biedna, bez emerytury. Ludzie się jej bali, nie miała z kim porozmawiać, prawie nikt jej nie odwiedzał. Dlatego odważni, przechodzili obok jej domu, a widząc przechodniów zapraszała, że przepowie przyszłość aby zarobić parę groszy na chleb. Odważni wchodzili.
A któż by się nie bał w tamtych czasach starej kobiety, która widziała co kto robił przedwczoraj lub przed laty, chyba sam by się bał. Opinia publiczna nazywając ją po kątach nieoficjalnie Czarownica oficjalnie nadali jej przydomek Baba Jaga, chyba aby tak brzydko nie mówić.

Sam dom straszył swym wyglądem, a do tego samotna zaniedbana stara kobieta, która wyciągała na sznurku kozę z mieszkania aby pojadła sobie trawy nad rzeką. A to co niby tam straszyło, to nie tylko koty w Marcu ! W podeszłym wieku była na pewno chora, a skąd leki poza ziołami ? wyobrażam sobie jak podczas snu mogła czasami krzyczeć z bólu. Nie było wtedy plastikowych okien lecz cienkie pojedyncze szyby więc
w okolicy było słychać. Być może pod koniec swego życia mówiła tzw. głupoty, o czarnej ospie itd. albowiem nie dziwię się jeśli od tego wszystkiego pomieszało jej się w głowie.
Dla mnie to: pewien „fenomen”, który zapisał się w historię powojenną Piły, dla innych: Czarownica,
a dla jeszcze innych być może schorowana staruszka.

A Maryśka ze Spokojnej ? tak Hrabio pamiętam, dzieciaki widząc ją w „stanie nieważkości” w okolicy Merkurego krzyczeli Maryśka, Maryśka, a ona krzyczała i ganiała za dzieciakami. Ale jak ktoś powiedział do niej Dzień Dobry, odpowiadała ze spokojem to samo.

Kaczmarka tego małego człowieczka pamiętam, ale zupełnie o nich zapomniałem, 20 lat już niedługo minie jak wyjechałem, i często się wiele zapomina. Przypominam go sobie wesołego lubiącego towarzystwo dzieci. Widząc ich sam podchodził i zabawiał klaszcząc zawsze w dłonie. Był trochę upośledzony ale nie przypominam sobie aby był agresywny, co wywnioskowałem z postu „sismsn-a”. Ja go pamiętam wesołego zawsze z jakimś bagażem, zdaje się że wołali na niego „Jaś”.

Hrabio, a pamiętasz Ele – żołnierzową ? To był dopiero Teatr ! /oj…chyba tu za dużo przypomniało mi się/ więc kończę

i Pozdrawiam
Tom
Kreska
PRZYJACIEL
Posty: 105
Rejestracja: 09 lis 2006, 22:57
Lokalizacja: zagranica

Post autor: Kreska »

Przeczytalam z duzym zainteresowaniem Wasze posty na temat tych szczegolnych osob. Z wielkim wysilkiem, ale cos mi sie z pamieci udalo wyciagnac. To cos, to wlasciwie nie tyle wyglad tych ludzi, co odglosy komentarzy mieszkancow.
Przypomnialo mi sie jeszcze cos przy tej okazji. W latach 60-tych i 70-tych w Gorzowie Wielkopolskim znany byl wszystkim pewien pan, ktory zwal sie Szymon Giety (tu brakuje polskiej literki). I ja mialam okazje zobaczyc tego slynnego Dziwolaga. Czlowiek ten konstruowal dla siebie najprzedziwniejsze wehikuly, ktorymi jezdzil przez miasto, a jego mieszkancy zrywali ze smiechu boki. Ubieral sie przy tym odpowiednio przedziwnie. Szymon Giety juz nie zyje, ale miasto postawilo mu pomnik w samym centrum. Bardzo to piekne, uwazam...
A moze nasze miasto ma jakiegos dziwolaga, ktoremu mozna by postawic pomnik? :lol:
Tom, mysle, ze Baba Jaga, faktycznie, byla postacia nie tyle straszna, co tragiczna. Pamietam tez pewna wedrujaca w latach 50-tych kobiete. Nosila ze soba koc i pare drobiazgow. Przychodzila do ludzi i prosila by wpuscic ja do ogrodu by mogla spokojnie pospac na swoim kocu. Do domow nie chciala wchodzic. Spala wiec na dworze kilka godzin (zapewne nie bylo to zimowa pora) i szla dalej. Ludzie na ogol dawali jej cos do jedzenia na droge.
Hrabciu, o Cyganach pisalam co nieco w temacie Wzgorze Mewisa, bo tam m.in. w duzej mierze stacjonowali. Tak, zostawili po sobie barwne wspomnienia i echa muzyki.
Serdecznie pozdrawiam.
Awatar użytkownika
hrabia
PRZYJACIEL
Posty: 129
Rejestracja: 25 paź 2007, 01:29
Lokalizacja: Schneidemühl, Pila, Kröcherstraße - Königsblicker Straße - Brauerstraße Poland

Post autor: hrabia »

Witam :) Tom co do Kaczmarka to sisman ma racje , ja widzialem jego agresywnego w stosunku do kierowcy autousu jak chcial go wyprosic.
Lecz to byly bardzo sporadyczne wypadki,w 99% byl to nikomu nie przeszkadzajacy ludek.Tom napisz o Eli-żołnierzowej hahahahhahhaha,
jezeli o tej samej myslimy osobie to z opowiadan rzeczywiscie byl Teatr jak piszesz hahhahahahahaha.Ja znalem ,atam zaraz znalem-moze inaczej slyszalem o takiej jednej co do koszar latala,poniewaz bardzo lubila zolnierzy.wprost za mundurem przepadala hahhahahahahhaha.To tyle wiem hahahahahaha.Tylko nie wiem czy to jest ta sama postac.
Kresko :) do tematu o cyganach zajrze i jak czegos by nie bylo co mi jest wiadomo to dopisze,ponieważ nie tylko na wzgorzu Mewisa koczowali ze swoimi taborami miesiacami.
Ostatnio w Polsce zauwazylem mode na odlewanie znanych postaci zasluzonych w roznej dziedzinie poczawszy od sztuki konczac na politykach.
Stawiaja je w roznych czesciach miast i to nie na cokolach a bezposrednio na ziemi i kazdy ma do nich dostep.Kaczmarka podobizne z tobolami mozna by umiejscowic w jakims centralnym punkcie miasta.
Jednoczesnie niech miasto buduje pomniki,tylko o ich lokalizacji niech decyduja zdrowo myslacy ludzie.Ktos bez wyobrazni postawil pomnik Papiezowi na pl.Zwyciestwa ,niech jeszcze przeniosa pomnik S.Staszica i beda trzy wrzedzie obok siebie.Mamy tyle dogodnych miejsc na ktorych mozna postawic to ktos sie uparl obok tego na placu Zwyciestwa- dla mnie to jest chory pomysl.Jak oprowadzam moich znajomych po miescie to maja ubaw widzac dwa pomniki obok siebie.To samo dotyczy pomnika ofiar Stalinizmu na placu Staszica.W jego miejscu powinien stac pomnik S.Staszica ze wzgledu ze okoliczna architektura wspolgra z jego wygladem i sam charakter tego miejsca zasluguje na to.Wiec moze niech wladze miasta nie stawiaja pomnikow.
Tom jeszcze raz namawiam cie napisz o Elce zolnierce hahahahahahaha.

Pozdrawiam Kreske,Tom-a,sismana i pozostalych co czytaja :)
Awatar użytkownika
Tom
PRZYJACIEL
Posty: 712
Rejestracja: 17 cze 2005, 23:00
Lokalizacja: - Vienna
Polubiono: 1 raz

Post autor: Tom »

Cześć Hrabio !

Bravo ! Muszę pogratulować Tobie odwagi krytyki na temat ustawienia pomnika obok pomnika.
Moje zdanie jest i było takie same kiedy po raz pierwszy zobaczyłem, nasunęła mi się myśl, że : architekt powinien wypełnić jeszcze 3 albo 4 miejsca w koło pierwszego i byłby komplet. Albo wygląda to : tak jakby architekt miasta nie miał czasu zastanawiać się nad nowym miejscem, a w zamian usunięcia starego postawił obok.
Co do „Stasia”, jego pomnik powinien wypełnić miejsce na Placu Staszica w miejscu gdzie opisałeś, jestem za.

Mały wesoły człowieczek - „Kaczmarek”, ciekawa inicjatywa, dlaczego nie ? Dobry pomysł !

Chciałbyś coś o „Eli” ? proszę, Nazywali ją „Ela-żołnierzowa”, lubiła towarzystwo chłopaków w mundurach. Przez wiele lat spotykałem ją często szczególnie ma ławce przed Tartynką” lub gdziekolwiek w Centrum,
w okolicy pomnika, w „przeróżnym” towarzystwie. Nieodzownym rekwizytem towarzyszy wesołej dziewczyny, była flaszka wina, która stała przy ławce. Jako „małolaty” zaczepialiśmy Elę prowokując, aby się zdenerwowała. Oj…wyzywała i goniła. Często też siedziała sama, lub spacerowała. Ogólnie była to wesoła i towarzyska dziewczyna. Siedziała na ławce, kiedy przechodził żołnierz doznawała „hipnozy”, potrafiła wstać i iść za nim. Dla nas to był wtedy ubaw. Czasami widząc ją specjalnie z kolegami podchodziliśmy i w poważny sposób pozdrawialiśmy „-cześć Ela”, -Cześć chłopaki, odpowiadała, -siadajcie, nawet dla żartów nie korzystaliśmy z zaproszenia, gdyby to jakiś nauczyciel wtedy zobaczył z kim przebywamy, w szkole byłaby afera. A Teatr ? oj był, był lepszy niż w TV, na Deptaku wieczorami z żołnierzami. My małolaty sprawialiśmy jej głupie żarty, /nie będę pisał/. Teraz muszę stwierdzić, że niepoważnie postępowaliśmy,
po prostu to była w pewien sposób chora dziewczyna.
Po raz ostatni o niej słyszałem w 1983 lub 84 roku, kiedy przebywała w szpitalu. A od Czasu "Stanu Wojennego" nigdy jej już nie spotkałem.

Pozdrawiam
Tom
Awatar użytkownika
hrabia
PRZYJACIEL
Posty: 129
Rejestracja: 25 paź 2007, 01:29
Lokalizacja: Schneidemühl, Pila, Kröcherstraße - Königsblicker Straße - Brauerstraße Poland

Post autor: hrabia »

Witaj Tom :) Tu nie trzeba odwagi zeby krytykowac zle a dobre pomysly chwalic.Ja zawsze co myslale pisze lub mowie wprost i sie wcale skutkow z tego powodu nie boje .Dlatego przez to za komuny bylem gnebiony,wiesz Tom ja nad takimi ludzmi mam jedna
przewage.Moga mnie do sadu podac,skazac,bog wie co zrobic ale jednego mi nie zabiora : moich pogladow i mysli.To tak ad voce.
Nieukrywajmy ze w Pile jest masa bzdurnych i nieprzemyslanych rozwiazan,ustawianie pomnikow to akurat juz przerobilismy,dodam ze powinni z calego miasta i okolicy pozwozic pomniki,wszelakie obeliski,tablice pamiatkowe i ustawic na terenie zielonym vis a vis hotelu hahahahahahha.
Dopiero by sie to miejsce ozywilo jakby jednego dnia kilka imprez o tym samym czasie bylo.Ale by mieli frajde architekci hhahahahahahahaha(oczko).
Innym bezsensownym dzialaniem jest likwidacja ulic a obok budowa nowej,ktoś zapyta o przyklad ,prosze bardzo ul.Teatralna,w niedlugim czasie bedzie budowana nowa ul.11 Listopada a wlasciwie dojazd do niej miedzy Bajka a poczta,chociaz juz o tym pisalem to warto to prztoczyc jako bezsensowne wyrzucanie pieniedzy.Lepiej zeby z porzytkiem dla miasta odnawiano za te pieniadze stare kamienniczki ktore strasza swoim wygladem w Pile.
Jezeli chodzi o Ele jak to okresliles zolnierzowa hahahahahahahahahaha
to chyba ta sama co latala pod koszary hahahahahahahhaha na Podchorązych
i Al.Powst.Wlkp. do tzw.budowlanki.Ona mieszkala wydaje mi sie gdzies w centrum ,jak pamiec mnie nie mylito miala okolo 165 cm wzrostu , ciemne włosy i troszke dziwnie chodzila.Jezeli Tom to jest ta sama to dokladnie tak jak napisales wino marki wino "patykiem pisane"taki mialo przydomek ,ciagnela rowno hahahhaahahahahahhahaa i chyba z matka chodzila na podboje hahahahahahaha.A pamietacie karuzele,wesole miasteczka,cyrki, gdzie stacjonowaly i moze pamietacie zwiazane z nimi przygody i jakies wydarzenia.
Moze teraz Kreske wywolamy moze cos napisze w tej kwesti .

Hrabcio :)
Jerzyk
PRZYJACIEL
Posty: 498
Rejestracja: 08 gru 2006, 22:20
Lokalizacja: mazowsze
Polubiono: 1 raz

Post autor: Jerzyk »

"Długo" nie było mnie na forum, zatem - WITAJCIE !

Niestety Hrabio przy opisie tematu "Czarownicy" czy "Baby jagi" oraz "Kaczmarka popełniłeś parę "nieściwłości". Jako starszy pilanin- przypomnę, że zamieszkałem w Pile jako kilkuletni (juz uczeń klasy I-szej) chłopak w roku 1946 tym i mieszkałem w niej w trzech miejscach na Zamościu i przy placu Zwycięstwa! przez okres omal 4o lat. I nie po to aby wszczynać jakikolwiek spór- powiem,ze każdy wiek i stan cywilny ma swoje prawa i swoją pamięć. Być może ja już jako ojciec czy ze względu na miejsce pracy i zajmowane stanowisko nie mogłem lub musiałem się pewnymi sprawami interesować ( np.Elka - żołnierka).

Tyle tytułem wstępu. No a teraz do rzeczy czyli do błędów. Po pierwsze topograficzne.
Baba jaga mieszkała (o czym juz pisałem gdzieś na forum) w grupie budynków znajdujących się po prawej stronie ul.Więżniów Politycznych między skrzyżowaniem ul.Wodna-pl.Zwycięstwa-Bydgoska (dzisiejsze rodno przy "Rodle" do ul. Siemiradzkiego (tej pierwszej) -obecnie przy tej ulicy stoi dom z Apteką - tą przeniesioną z pl.Waryńskiego. Omal na przeciwko budynku św.Rodziny!
Właściwie to jej adres był ul.Siemiradzkiego bo mniej więcej jakieś 50-6o metrów od skrzyżowania z Więżniów Politycznych, było wejście do jej siedziby. I nie był to domek, który "przedstawiasz na zdjęciu. Ten stał między ul.Rynek a budynkiem internatu "garów"- myśłę, że byłemu pilskiemu "młodziakowi" nie muszę więcej!
W tej grupie budynków - naprzeciw zburzonego kościoła św.Janów nie było budynku wyższego niż I-piętro i to jeszcze jako poddasze mieszkalne. W jednym z nich była-jak to się wtedy określało "melina". Uważam,że po tylu latach mogę, były to dwie k... jedna z nich oficjalnie chyba pracowała w Roszarnii-była taka na końcu Boh. Stalingradu.Chyba pamiętasz?
Dziś nie przypomnę sobie dokładnie ich imion.
Jedna była chyba Maria (czarna) nazywana Mańką a druga
była ruda .Ta czarna była taka "bardziej przy kości" a druga była chudsza.
"Fama" głosiła,że jedna z nich miała pseudo "Czarna pantera". Pseudo ponoć wzięło się z tego, że w pewnej sytuacji miała powiedzięć : Ten czarny Pan tera, a ten ..póżniej". Mieszkały tam na poddaszu - dopuki tego domu nie zburzono. Ze względu na ...(wybacz nie z tego co myślisz a wolę oficjalnie nie podawać z jakiego) bywałem tam dośc często. No powiedzmy do piećiu - sześciu razy w roku ( a może i częściej).
Ale miało być nie o tym. Jakbyś szedł ul.Więzniów Politycznych dalej (za ul.Siemiradzkiego) stał (chyba?) trzypiętrowy budynek w którym byli kiedyś "szewcy" - na parterze a wyżej mieszkania. Za była "pustka" i dopiero dalej dom z księgarnią- o którym piszesz. Jeszcze kawałek za tym domem była jezdna prostopadła do ul. Pocztowej. Ogromny platan - nad stacją benzynową, puste miejsce na kórym zorganizowano przystanek autobusowy (bodajże w 1956-57 roku i dopiero dalej była Apteka przy pl.Waryńskiego. Ale to wszystko jest -na forach. Tylko przyznam p o r o z r z u c a n e . W tym i przezemnie.
No i jeszcze takie małe uzupełnienie. Po rozwałce tych budynków (jeszcze przed 1975) "Mańkę" przeprowadzono chyba gdzieś na "róg ul.Żeleńskiego i Dzierżyńskiego.!

Co do Kaczmarka.Też nie pamiętam jego imienia. Znaliśmy się! W latach 1946-48? Byliśmy ministrantami w kościele św.Antoniego. On mieszkał wtedy u siostry w jednym z ocalałych budynków przy ul.Ludowej. O ile się nie mylę był od "nas smarkatych" starszy o kilka lat tzn. chyba urodził się albo w końcówce lat 20-tych albo 30-31??? Im był starszy miał większe "objawy" pobożności, znajomości pisma świętego itp. ale nie miał skłonności do świadków jehowy! Mimo,że nosił ze sobą stale pismo święte i "klepał" wersety. Formalnie "wyrzucono" go z ministrantów i kościoła św.Antoniego chyba nieco póżniej. Ostatni raz widziałem go - i mnie poznawał pamiętał moje nazwisko - chyba w latach 90-tych juz po wyprowadzce z Piły.
Nie pamiętam w tej chwili co tam było jeszcze???
Ale żeby nie było za długo skończę i przejrzę - może znajdę jakieś zdjęcia do"topografii"
A tak na marginesie to zdjęcie... to na trawce z Galtexem w tle to tak by wypadał n brzeg ronda. Ato zdjęcie "Galtexu"też publikowałem na forum!


To jest "rejon" baby jagi" i te budynki na przeciwko parafii.Zdjęcie jest bodajżę z roku 12970 lub końca lat 60-tych i nie ma już śladu po domku "baby jędzy" jak mówiły moje dzieci. Dom stał mniej więcej w tej lewej dolnej części zdjęcia.
Obrazek
Załuję ale nie mam zdjęcia bardziej w prawo(to do tego drugiego zdjęcia) było by widać całe gospodarstwo "baby jagi" a tak widać tylko kawałek jej ogrodu. Ale przypomniałem sobie faktycznie miała kozy i to nie jedna orac kozła, ktorego wszyscyśmy się bali! No i oczywiście to dolne zdjęcie jest o kilka lat starsze.A może i o kilkanaście lat.????
Awatar użytkownika
hrabia
PRZYJACIEL
Posty: 129
Rejestracja: 25 paź 2007, 01:29
Lokalizacja: Schneidemühl, Pila, Kröcherstraße - Königsblicker Straße - Brauerstraße Poland

Post autor: hrabia »

Witam:) Z calym szacunkiem dla ciebie Jerzyku ale cos sie w pamieci tobie pomieszalo,przeczytaj dokladnie to co napisalem i w czasie czytania polacz odpowiednio slowa do slow oraz powstawiaj sobie odpowiednie znaki interpunkcyjne w odpowiednich miejscach.Ja nie mam wersje oprogramowania bez polskich czcionek nie z niecheci tylko mam taka prace i musze pisac w obcym jezyku niz Polski.Zauwazylem ze juz nie pierwszy raz starasz sie prostowac fakty o ktorych inni pisali dostosowujac je do swojej wiedzy ,ktora czasami okazywala sie mylna.Mnie twoje zycie prywatne nie interesuje gdzie i po co chodziles do tych pan,one tez musialy jakos zarabiac na swoje zycie.
Co do ksiegarni o ktorej pisalem to tobie sie pomylilo,osobiscie w niej zakupy robilem z matka i pamietam gdzie stala zostala rozebrana rownolegle z apteka.Pomiedzy nimi stal podobny budynek ktory niewiele pozniej zostal rozebrany.Co do chaty baby jagi napisalem ze stal nieopodal na placu Zwyciestwa,slowo nieopodal moze znaczyc 50,100 max 200m,bym bardzo prosil ciebie o troszke wyobrazni przestrzennej.Ja mam ta fotke od bardzo dawna oznaczona jako chata baby jagi i podobna spotkalem juz na forum z takze podobnym opisem jej lokalizacji.Potwierdzili to samo osoby ktore maja obecnie okolo 80lat tak jak moj ojciec i niewielu juz zyjacych jego znajomych.
Znam tych ludzi bardzo dobrze bo akurat oni budowali domy przy al.Piastow i na pl.Zwyciestwa i wiedza doskonale co zostalo wyburzone.
Co do Kaczmarka to z tego co wiem zmarl on w 1989 roku,to cos mi tu nie pasuje ze spotkales go w latach 90-tych.Chyba ze ja jestem blednie poinformowany.
Kreska nie po to otworzyla ten temat,zeby w nim pisac gdzie stala jakas kamiennica i kiedy ja wyburzono ewentualnie jak byla struktura zabudowy terenu.Otworzyla po to abysmy wspominali jak sie kiedys bawilismy i jak spedzalismy czas po wojnie.Rozumiem ze czasami trzeba pewne fakty polaczyc
z lokalizacja , ale nie robmy balaganu piszac o sprawach niedotyczacych tego tematu,tak jak zauwazylem jest czasami na forum Dawnej Pily.
Jerzyku nie wiem w jakich ty organach wtedy pracowales,ale masz tendencje do uswiadamiania ludzi.Ja takich osobnikow trzymam w odpowiedniej szufladzie,tak jak sie trzyma wirusa w kwarantannie.

Przepraszam Kresko za ten post i innych,lecz musialem to napisac.
Moze to jest juz moj ostatni post na tym forum,lepiej moze sie wylogowac i nie pisac,a nawet nie wchodzic na ta strone i nie czytac.
Jezeli ktos nie potrafi z jakiegos powodu odpowiedziec mi na priv. z tej strony to podaje email: hrabia.jo@wp.pl dotyczy to tez Jerzyka.

Serdecznie pozdrawiam ciebie Kresko , Toma i sismana Hrabcio :D :D :D
ODPOWIEDZ

Utwórz konto lub zaloguj się, aby dołączyć do dyskusji..

Musisz być zarejestrowanym użytkownikiem, aby móc opublikować odpowiedź.

Utwórz konto

Zarejestruj się, aby dołączyć do Nas!
Zarejestrowani użytkownicy, mają dużo więcej przywilejów, związanych z użytkowaniem forum.
Rejestracja i korzystanie z forum jest całkowicie bezpłatne.

Zarejestruj się

Zaloguj się