Na cmentarzu przy Salezjańskiej przez ok. 50 lat znajdował się grób mojego wujka, który zmarł w pierwszym roku życia. Pamiętam jak od zawsze tam jeździłem całą rodziną przed wszystkimi świętymi i sprzątaliśmy grób, ja zawsze sprzątałem też groby dookoła grobu wujka, miałem z tego wielką satysfakcję, że robię coś dobrego, że dzięki mnie te groby nie znikną, na niektórych nie było już nawet nagrobka, wyrastały drzewa, musiałem je raz na kilka miesięcy usypywać i utwardzać, nawet jak byłem już starszy to zrobiłem krzyże i je powbijałem.
Ten cmentarz miał i ma swój urok, zawsze kochałem tam chodzić, niestety osiedlowa młodzież miała co do niego inne zamiary a mianowicie miejsce schadzek, libacji i wandalizmu. Nie raz przyłapywałem ich jak siedząc na grobie mojego wujka lub sąsiednich pili piwko i palili fajki i zostawiali te butelki na nagrobkach, nie raz musiałem użyć wobec nich przemocy i to stanowczej żeby się ich pozbyć.
Kilka lat temu mój ojciec (bo to grób jego brata) postanowił przenieść grób do grobu swojej matki na cmentarzu głównym (Motylewska), lecz musieliśmy pozostawić na miejscu nagrobek tak jak był ponieważ był on zabytkiem tak jak cały cmentarz i każdy nagrobek, który na nim się znajduję. Musieliśmy tylko wybić tablicę informacyjną.
Na filmiku wyżej widziałem, że nagrobek mojego wujka nadal stoi co mnie niezmiernie cieszy
Nawet po przeniesieniu grobu na cmentarz miejski co roku byłem na cmentarzu przy Salezjańskiej i jak za młodzieńczych lat porządkowałem liczne sąsiadujące z grobem wujka pomniki i pozostawałem przy nich na procesji mimo że szczątek wujka już tam nie było.
Mimo, że grób przeniesiono ja nie zapomniałem o pozostałych do momentu, aż miłość do mojej małżonki wyciągnęła mnie 150 km poza Piłę i bywam w niej, u matki i rodziny raz na 4 miesiące, na weekend i nie mam czasu zajrzeć nawet na cmentarz. Podejrzewam, że groby o które dbałem mogą już być zrównane z ziemią. I dlatego popieram każdą inicjatywę która ma na celu utrzymanie tam porządku i pamięci ludzi tam pochowanych. Pozdrawiam